piątek, 19 lipca 2013

Za mało tkaniny na spódniczkę?

Zwykle tzw. resztki materiału lądują na dnie szafy i zapominam o nich. Odnajduję je przy okazji porządków i wielokrotnie szkoda mi się pozbyć skrawka, który ma oryginalną fakturę lub kolor i wiąż mi się podoba. W kwestii tkanin jestem typem kolekcjonera z etykietą "później mi się na pewno przyda" :) Dlatego zbieram, odkładam, chowam, przekładam...
Dziś spódniczka z tkaniny, której użyłam na Tą sukienkę. Pewnie w rozmiarze 34 byłaby w jednym kolorze, ale w 38. musiała być w dwóch:)
Tkaniny: śmietankowy żakard, czarna gruba bawełna na wstawki i pasek i biała etamina na podszewkę.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do polubienia mojej strony na FACEBOOKU, która wkrótce będzie działać - mam nadzieję. Gdy Bozia rozdawała umiejętności informatyczne ja stałam w kolejce po umiejętność szycia.
I tego się trzymam!
Dorota


4 komentarze:

  1. świetny patent na za mało tkaniny:)sama mam parę ładnych kawałków, z których nic nie da się uszyć, bo na nic nie wystarczy. Czemu wcześniej na to nie wpadłam? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na Twoje pomysły:)

      Usuń
  2. Myślę, że na dobre jej to wyszło, że jest dwukolorowa, może mniej uniwersalna, ale ciekawsza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - im bardziej oryginalnie, tym lepiej, ale trzeba mieć na uwadze to, żeby potem móc kiedyś taką spódniczkę założyć.

      Usuń

Dziękuję Wszystkim za komentarze.