sobota, 4 stycznia 2014

"Renowacja" sukni ślubnej

Suknię dostałam do przeróbki tuż przed Świętami, w ekspresowym tempie (biorąc pod uwagę przygotowania przedświąteczne, wizyty u rodziny i szycie na miarę drugiej sukni sylwestrowej) prułam, wycinałam, naszywałam, podpinałam, prasowałam, skracałam, podszywałam, zwężałam... Bardzo, bardzo dużo ręcznego szycia. Udało się. Na Sylwestra była gotowa. Moim zadaniem było ozdobić te miejsca, w których naszyta była zdezelowana koronka. Starałam się nie przesadzić. Nie mogłam też za bardzo ingerować w krój spódnicy i zmieniać jej kształtu. Mam nadzieję, że mi się udało. Najważniejsze jest to, żeby Pannie Młodej się podobało. Najlepsze było prasowanie za pomocą książki owiniętej w bawełnianą tkaninę, wkładałam ją między upięcia w spódnicy i prasowałam po centymetrze chyba z 2 godziny;). Efekty poniżej: zdjęcia przed, w trakcie i po poprawkach. 
Pozdrowienia, Dorota

 PRZED
W TRAKCIE
PO POPRAWKACH
                                      
                                                                        

19 komentarzy:

  1. Ślicznie ją poprawiłaś! Bardzo ładny materiał użyłaś, a ten kwiatek jest super :) Wygląda duuużo lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Suknia nie w moim stylu, ale po poprawkach jest naprawdę ładna, podziwiam za cierpliwość :)
    ja nie znoszę szycia ręcznego i poprawek!

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna przeróbka! zupełnie inna sukienka:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod ogromnym wrażeniem, włożyłaś w nią dużo pracy i masę cierpliwości, no i efekt super! Z wyczuciem, skromnie a ładnie, profesjonalnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, co to znaczy naprawiać suknię ślubną :) Uzupełnianie koronki, przyszywanie perełek, cerowanie tiulowej halki itp. Do tego typu pracy potrzeba ogrom cierpliwości i po prostu trzeba to lubić. Sukni ślubnej raczej nigdy nie uszyję, bo do tego trzeba mieć odpowiednią wiedzę, ale naprawiać lubię:) Widać, że włożyłaś w to dużo serca, bo naprawdę jest super! Mam nadzieje, że pokażesz nam kiedyś uszytą przez siebie suknię ślubną :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Efekt końcowy zdecydowanie wart zachodu, świetnie się prezentuje- PRZEŚLICZNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz talent kobieto!!! Jestem pod wrażeniem precyzji i kunsztu, nie oceniam wyglądu sukni ślubnej bo to nie moja bajka, ale to jak wyglądała przed i po czyni z Ciebie prawdziwą mistrzynię. Szacun!!! Ja zamierzam jutro usiąść do maszyny i nadrobić zaległości w przeróbkach. Będę zaglądała do Ciebie, pozdrawiam serdecznie i życzę samych wspaniałych chwil w Nowym Roku
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) I życzę powodzenia przy maszynie.

      Usuń
  8. Doroto, szacuneczek! Ogrom pracy, ktory dal wspanialy efekt. Zaniemowilam jak zobaczylam pierwotna wersje. Napracowalas sie ogromnie i to w bardzo krotkim czasie. Pelen profesjonalizm.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama suknia mi się nie podoba,ale Twoja przeróbka-lepsza od wersji początkowej .

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale misterne wykonanie! Po przeróbce oczywiście lepsza, strasznie podobają mi się takie dodatki z koralików! Pięknie wyglądają i rewelacyjnie się mienią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie musiałam naszywać tych koralików. Koronki ślubne są prześliczne.

      Usuń
  11. Zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia :)

    http://szudahandmade.blogspot.com/2014/01/wyroznienie-po-raz-drugi.html

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany, za nic nie wyjdę za mąż! :DDDD No ale co kto lubi:) Naprawdę podziwiam twoją pracę, że doprowadziłaś ten bałagan do porządku:) Kunszt i cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś niesamowita! W życiu bym nie dała rady tego zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju, normalnie urosłam:))) Dzięki Wszystkim. Pozdrawiam i życzę Wam realizacji swoich pasji w 2014 i dużo dużo szyciowych wyzwań!

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie wygląda po Twoich poprawkach, ja to bym chyba rzuciła to wszystko gdybym miała tak po centymetrze prasować - dla mnie musi być rach-ciach inaczej szlag mnie trafia :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wszystkim za komentarze.